Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kulinaria. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 marca 2015

Sal Cztery Pory Roku - Wiosna

Wczoraj skończyłam wyszywać wiosnę... Zdążyłam przed upływem czasu z czego bardzo się cieszę.

Dokonałam pewnej modyfikacji, ale ostatnio dochodzę do wniosku, że najbardziej podobają i się tylko czarne linie.






Muszę przyznać, że podoba mi się skończony obrazek i nie mogę doczekać się krzyżykowania kolejnej pory roku, ale to już bliżej czerwca - może w połowie maja się za nią wezmę.

Dziękuję Wam za każda podpowiedź w sprawie muliny metalizowanej. Postanowiłam ciąć zdecydowanie krótsze nitki i zostałam przy dwóch - jedna nitka wygląda "ubogo"... Może jutro pochwalę się kolejną porcją xxx w Hindusce.

Wczoraj wzięło mnie na muffinki - Małż chciał z budyniem, więc zrobiłam mu ich 14, myślę, że mu wystarczy :-) Popełniłam także z Nutellą i serowe. Te ostatnie na zdjęciu poniżej. Przepis jest prosty a babeczki pyszne.

Przepisy znalazłam w internecie i muszę przyznać, że zagościły już w moim przepiśniku.

środa, 24 września 2014

Krzyżyki i słoiki

15. Hafciarski wtorek minął mi z żabonkami. W końcu mam chwile czasu na wyszywanie - brakowało mi tego bardzo. Na dzień dzisiejszy mam niewiele, ale teraz regularnie (w każdy wtorek) mam zamiar postawić choć kilka xxx w tej wyszywance.

Moje żabonki:


Od poniedziałku mam też ochotę na pichcenie. Dzięki temu powstały słoiki na zimę z pomidorami z czosnkiem i bazylią (eksperyment). Mam zamiar wykorzystać je do sosów i zupy pomidorowej. Znając siebie na pewno trochę skonsumuję prosto ze słoika :-)

Polecam - szybko się robi a całkiem nieźle smakują.


Szczególnie polecam Wam paprykę w sosie pomidorowym. Przepis od dawna gości w mojej rodzinie, bo naprawdę jest dobry, dlatego podam go i tutaj (z tych proporcji wyszło mi 6 słoików takich jak na zdjęciu poniżej):


  • 3 kg czerwonej papryki,
  • 2 l soku pomidorowego,
  • 2 łyżki soli,
  • 1 szklanka cukru,
  • 1/2 szklanki oleju,
  • 1/2 szklanki octu,
  • kilka liści laurowych,
  • kilka kulek ziela angielskiego,
  • 3-4 ząbki czosnku.


Przygotowujemy zalewę do której wrzucamy oczyszczoną i pokrojoną paprykę (ja kroję w średnie kawałki) oraz pokrojony w plastry czosnek (można też wrzucić całe ząbki). Całość gotujemy do uzyskania pożądanej miękkości papryki (ja nie lubię rozgotowanej - trzeba sprawdzać).
Gorącą paprykę wraz z sosem przekładamy do słoików i zakręcamy. Pozostawiamy do wystygnięcia - są różne metody pozostawiania słoików. Ja wkładam wszystko zaraz po wyłączeniu palnika i nie odwracam słoików, nie pasteryzuję (zakrętki "chwytają") i nie mam problemów z przechowywaniem przez całą zimę.




Zrobiłam też kilka słoików z czerwoną (modrą) kapustą. Bardzo ja lubię a nie zawsze mam ją pod ręką, aby przygotować do obiadu lub po prostu nie zawsze mi się chce (rodzinny przepis wymaga gotowania). Znalazłam na to sposób - przygotowuję ulubioną surówkę i pasteryzuję ją w słoikach. dzięki temu zawsze mogę po nią sięgnąć i zjeść na zimno lub zrobić na gorąco.



Tak oto minęły mi dwa dni bieżącego tygodnia. Dziś mam zamiar skończyć wyszywanie pierwszego kwadracika w SAL'u "Bajkowe zwierzaki" organizowanego przez Chagę. Biorę się więc do dzieła.

wtorek, 20 maja 2014

Chlebek


W domu pachnie świeżo pieczonym chlebem a to za sprawą dwóch złociutkich bocheneczków, które przed chwilą wyjęłam z piecyka.


Tym razem chleb pszenny z pestkami dyni, słonecznika i otrębami owsianymi. Oba bocheneczki się ze mnie śmieją, ale kromeczki będą ładne:


Przygotowanie samego ciasta zajmuje ok 30 minut, ale wstawia się je do piecyka zaraz po rozłożeniu do blaszek. Pieczenie trwa ok 50 minut - polecam każdemu kto ma ochotę na 
domowy chlebek.

Przepis na życzenie Ewity:
100 g drożdży,
4 szklanki ciepłej wody,
1 łyżeczka cykru,
1,5 łyżeczki soli,
1 kg mąki pszennej - typ 650,
3 łyżki mąki ziemniaczanej,
2 szklanki otrąb pszennych,
1/2 szklanki pestek dyni,
1/2 szklanki pestek słonecznika.

Przygotowanie: w ciepłej wodzie rozpuścić drożdże, cukier i sól - pozostawić w cieple na 20 minut. Sypkie składniki wymieszać i dolać do nich zaczyn. Dokładnie wyrabiamy ciasto, które będzie miało jednolitą konsystencję i będzie kleiło się do dłoni. Ja dzielę je na 2 części i przekładam do małych, wąskich foremek - wysmarowanych tłuszczem i wysypanych otrębami. Na wierzchu można wysypać trochę pestek. Piec w nagrzanym piekarniku przez ok 50 minut. 

wtorek, 6 maja 2014

Kulinarnie...

Tak dla urozmaicenia post będzie kulinarny. Postępy SAL'owe pokażę później...

Kolejne eksperymenty kulinarne mogę zaliczyć do tych bardziej udanych. Na grillowe spotkanie (podczas weekendu majowego) upiekłam ciabattę - bajecznie prostą, bo z płatków owsianych, białego sera, jajek i drożdży.


Wczorajsza kolacja miała oko, a raczej oczy. Same zobaczcie:





Pieczona w piekarniku papryka ze smażoną cebulką i jajkiem. Dla urozmaicenia wyglądu całość już na talerzu posypałam szczypiorkiem. 

czwartek, 24 kwietnia 2014

Najchudsze psie szczęście i szparagi

Skoro na blogu pojawiła się już Cola i Lucky przyszła pora, aby pokazać Wam, jaki "maleńki" patyczek znalazło sobie moje najchudsze psie szczęście, czyli Dino. Dlaczego najchudsze? Zdjęcia same to tłumaczą:



Dino trafił do nas z ulicy. Wyczerpany, wychudzony i zaniedbany. Pomimo, iż dbamy o niego już od 5 lat niestety nie przybrał zbyt wiele na wadze. Nadal można policzyć na nim żebra, kręgosłup ma wypuklony i bardzo nie lubi zimnych pomieszczeń.

Dziś wzięło mnie na kulinarne eksperymenty. W roli głównej szparagi i kurczak. Oto co dziś powstało:







Szparagi z żółtym serem zawinięte w filet z kurczaka. Przyprawione wg mojego "widzi mi się". W piecyku elektrycznym spędziły 30 minut.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Moje psie szczęście i kolejny eksperyment

Moje najstarsze wiekowo psie szczęście, Cola bardzo nie lubi zdjęć. Normalnie siedzi na trawniku do momentu aż nie zobaczy, że wymachuję przed nią telefonem, czy aparatem. Tak to wygląda:


Wtedy ja zaczynam wołać po imieniu, gwizdać, cmokać i uzyskuję tylko tyle:


Psina zerka na mnie tylko jednym okiem i trzeba mieć niezły refleks, żeby to uwiecznić. W zrobieniu kolejnego zdjęcia pomógł mi jakiś niespodziewany, ponadprogramowy szmer:


Jedynym wyjściem na zrobienie jej jakiegoś przyzwoitego jest zmiana położenia osoby fotografującej, ale to też trzeba dość szybko zrobić zanim Cola zmieni miejsce siedzenia:


Mała namiastka zwycięstwa :-P

Dziś rano naszło mnie na eksperymenty kulinarne. W ten sposób powstały placki bananowe w ramach śniadania.


Bez dodatku cukru, ale słodkie, do zjedzenia z dżemem lub same. Ja do własnych zmiksowałam 2 banany, 2 jajka, 2 łyżki owsianki, 3 łyżki mąki żytniej pełnoziarnistej. Podczas smażenia trzeba uważać, bo szybko się przypalają. Rzeczonemu chyba nie posmakowały za bardzo, ale nie grymasił :-)

środa, 5 marca 2014

Paluchy serowe po mojemu

Z wczorajszych rożków zostało mi trochę ciasta francuskiego. Przechowałam je w lodówce pod folią aluminiową a dziś szukałam inspiracji. Dojrzałam przepis na paluszki serowe z ciasta francuskiego. W oryginalnym przepisie jest ser cheddar, który może być zastąpiony parmezanem lub innym podobnym.



Ja w swojej lodówce znalazłam goudę - ser starłam na tarce, posypałam oregano i bazylią. Powstały z tego takie oto serowe paluchy i są pycha.

Zbliżenie na przekąskę:


Zachęcam Was do eksperymentów z ciastem francuskim.

Nocne oczy, ciasto francuskie i prezenty

Odzyskałam klucz do skrzynki pocztowej i dzięki temu mogę się pochwalić, co w ramach "Prezentu na urodziny" dostałam od Eluni i Marty.
Przepiękne rzeczy od Eluni:


Dziękuję również za czaso-umilacze. Eluniu, za każdym razem, kiedy dostaję przesyłkę od Ciebie jestem pod wrażeniem Twoich umiejętności.

Od Marty - organizatorki zabawy otrzymałam śliczną kartkę z życzeniami. Dziękuję.


Mogę pokazać Wam skończone "Nocne oczy". Oprawiłam go dla mojego P., który wczoraj miał urodziny. P. wybrał go ponad dwa lata temu i w końcu się doczekał.


Teraz mój przyszły mąż będzie miał większą motywację, aby wywiercić kilka dziur w ścianie i powiesić oprócz wilka zegar, oprawione puzzle itp.
No i oczywiście mam nowe zadanie - tym razem mój P. czeka na tygrysa.

Z okazji urodzin rzeczonego postanowiłam zrobić mu przyjemność i własnoręcznie "wyczarować" rożki z ciasta francuskiego z białym serem, które tak bardzo lubi.


Szczerze przyznam - spodziewałam się, że zrobienie ciasta francuskiego będzie trudniejsze. W rzeczywistości okazało się "tylko" czasochłonne. Może nie są najpiękniejsze, ale za to smaczne. Po porównaniu domowego ciasta francuskiego z tym sklepowym, zdecydowanie polecam to domowe.