Obserwatorzy

piątek, 27 marca 2020

#robotkowezostanwdomu - 2. tydzień

Dla mnie to już drugi tydzień w ramach #robotkowezostanwdomu. Tydzień temu udało mi się opublikować post (może się troszkę wyrwałam przed szereg, ale co tam), ale u Kasi podlinkuję właśnie ten.

W minionym tygodniu przybyło Butelki z zachodem słońca. Cieszę się niezmiernie, bo marzę, aby już w komplecie zawisły na ścianie.
Tak haft prezentował się tydzień temu: BUTELKA

W tym tygodniu zakupienie drożdży w najbliżej położonych sklepach okazało się niemożliwe. Podobno były, ale szybko się sprzedały... Podobno są braki itp. Żal mi okropnie, bo Córcia polubiła domowe, drożdżowe wypieki. 

Brak drożdży to nie powód, aby nie upiec czegoś na osłodę życia... Szczególnie, jeśli za Małżem chodzi "coś na słodko". Tym razem powstała tarta cytrynowa.

Dla mnie super ciasto, które mogłoby istnieć bez słodkiej bezy - kwaśne, cytrynowe nadzienie załatwia sprawę.

sobota, 21 marca 2020

Kolejne scrapowe próby

Po moim zdaniem zupełnie nieudanym albumie, który zrobiłam chyba dwa lata temu w tym roku powstały troszkę inne. 

Nie uwierzycie, ale powstały w styczniu z okazji Dnia Babci i Dziadka. Sesji fotograficznej doczekały tylko dwa z czterech, ale mam nadzieję nadrobić te zaległości.

Powstały bardzo proste, przeze mnie nazywane "samymi okładkami". Obdarowanym się spodobały, więc postanowiłam, że i Wam je pokażę.

Mały albumik dla dziadków-pradziadków



Duży album ze skrzydłami dla dziadków naszej Małej



 Myślę, że post będzie edytowany, ale jeszcze nie wiem kiedy, bo nie mam pojęcia, kiedy uda nam się jechać do rodziny. Mam nadzieję, że to zamieszanie wirusowe szybko się rozwiąże.

piątek, 20 marca 2020

#robotkowezostanwdomu - 1. tydzień


Któż inny, jak nie Kasia z Krzyżykowego szaleństwa może mieć takie ADHD, że nawet kwarantannę przekuje na fajnie zapowiadający się projekt?

Nasze #zostanwdomu zaowocowało tym, że w końcu mamy czas na bycie we troje. Co prawda Małż pracuje zdalnie, ale teraz ma możliwość przebywania i podglądania postępów naszej Córci w tak zwanym międzyczasie.

Ja dzięki temu miałam w końcu czas na uporządkowanie niektórych zakamarków mieszkania, ale przede wszystkim miałam czas, aby zacząć haftować wzór z  listy tych na rok 2020.

Zaczęłam od Butelki z zachodem słońca. Pozostałe dwie koleżanki czekają na oprawę, więc motywacja jeszcze większa. 

Jak to podczas zamknięcia czasami bywa, człowiekowi przychodzą rożne pomysły do głowy. Ja nie jestem wyjątkiem... Odkryłam, że kiedy jesteśmy częściej w komplecie, to mnie się więcej chce. 

I tak właśnie upiekłam już dwa chleby, bułki,  drożdżówki z serem i rogaliki z budyniem... 

Odkryłam, że moja prawie 1,5 roczna Córcia lubi domowe, drożdżowe wypieki, więc motywacja jeszcze większa. A miałam schudnąć...

czwartek, 19 marca 2020

Metryczka urodzenia Leona

W ubiegłym roku, już prawie na sam jego koniec kuzyn mojego Małża wraz z żoną po raz pierwszy zostali rodzicami. Na świat przyszedł Leon.
Dane techniczne:
Kanwa: biała Aida 16ct
Mulina: Ariadna, 2 nitki
Napisy: 2 nitki muliny
Początek haftu kiedyś Wam pokazywałam. Dziś przed Wami efekt końcowy. Sam haft skończyłam ponad tydzień temu, ale jak zwykle nie miałam kiedy oprawić, kiedy zrobić zdjęć. Oprawiałam samodzielnie i cieszę się z efektu.


Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia kiedy wybierzemy się do maluszka i jego rodziców. W dobie dzisiejszych wirusowych obaw... Zdrowie najważniejsze i ich i nasze, więc... Mam nadzieję, że spotkamy się, kiedy tylko będzie to możliwe.

niedziela, 1 marca 2020

UFOKowy rok 2020 - podsumowanie lutego

Luty minął prędziutko pomimo, że miał jeden dzień więcej. Czasu czasami brakuje... 😉

Zanim zrobiłam zdjęcie, to myślalam sobie, że nie warto w ogóle pisać tego podsumowania, bo tylko kilka krzyżyków przybyło. Dopiero, kiedy spojrzałam na nie przekonałam się, że głowa bociana nabrała realniejszego wyglądu, czyli jednak coś widać.

Dla porównania, zdjęcie sprzed miesiąca poniżej.

Ciekawe czy marzec będzie owocniejszym miesiącem, jeśli chodzi o haftowanie... A teraz idę poodwiedzać Was na blogach... (Tak, tak robię to choć zazwyczaj nie komentuję).

sobota, 29 lutego 2020

Nowy haft na Nowy Rok 2020 - podsumowanie lutego

Mojego upragnionego konia w indiańskiej wersji coraz więcej. Widać już nawet jedno ucho.

To, jak wyglądał miesiąc temu możecie zobaczyć poniżej.

A tak (dla przypomnienia) będzie wyglądał w finalnej wersji. Przynajmniej taką mam nadzieję.

czwartek, 13 lutego 2020

Metryczka urodzenia dla chłopca - 1. raz

Czas straszliwie przelatuje mi przez palce. Próbuję wrócić do pracy (mniej rękodzielniczej, ale równie twórczej), ale Mała czasami mi tego nie ułatwia. Tak to już jest, kiedy pracuje się w domu... 

W tak zwanym międzyczasie powstaje metryczka urodzenia dla Maluszka, który w grudniu przyszedł na świat w naszej rodzinie. Chwilkę posiedziałam i mam... Śliniak...

Muszę szybko kończyć, bo zaplanowane projekty czekają a i do Maluszka mi tęskno.

piątek, 31 stycznia 2020

UFOKowy rok 2020 - podsumowanie stycznia

Moje styczniowe postępy w haftowaniu UFOKów. W tym miesiącu postawiłam na metryczkę z bobasem i bocianem. Przybyło ile przybyło. Ja osobiście jestem zadowolona z postępów.

Dla przypomnienia, startowałam z haftem w takim stanie:
A na zdjęciu poniżej, udało mi się uchwycić fragment małej łapki. To właśnie te łapki absorbują mnie niezmiennie od ponad roku i należą do przyszłej właścicielki boćka...

czwartek, 30 stycznia 2020

Nowy Haft na Nowy Rok 2020 - podsumowanie stycznia

Pierwszy miesiąc z nowym haftem za mną. Na chwilę obecną haftuję sobie spokojnie. Kolory zaczynają się powoli układać w piękną grzywę indiańskiego konia.

Jak zwykle okazało się, że jednak nie mam wszystkich kolorów, jakie są potrzebne do tego haftu. Zamówiłam muliny, potem domowiłam jeszcze kilka sztuk i w końcu moję napisać, że chwilowo żandej mi nie brakuje.

piątek, 17 stycznia 2020

Metryczka urodzenia Ziemowita

Dane techniczne:
Kanwa: biała Aida 16ct
Mulina: Ariadna, 2 nitki
Napisy: wg wzoru, 2 nitki muliny
Wzór na Metryczkę znajdziecie w "Igłą Malowane", Nr 3/2017. 

Haft ukończyłam jeszcze w 2019 roku, ale plany mi się mocno zmieniły po Świętach i nie mogłam odwiedzić przyjaciół i ich synka.  Wczoraj w końcu obrazek doczekał się ramki.

Sama ramka (24x30cm) została zakupiona przeze mnie wieki temu w jednym z marketów budowlanych. Kiedy w grudniu szukałam srebrnej ramki przypomniałam sobie o tej i okazało się, że kanwy wokół  haftu mam minimalnie więcej lub mniej (zależy o którym brzegu mowa). Wymyśliłam passe partout "na szybko". Wykorzystałam niebieski brystol, który docięłam na wymiar. Wewnętrzne brzegi zagięłam, bo takie docinane są płaskie i moim zdaniem wyglądają źle. Na zbliżeniach możecie zobaczyć jak wyszło.

 Mam nadzieję, że Rodzicom małego Ziemowita i jemu samemu (za jakiś czas) spodoba się taka forma pamiątki.