Obserwatorzy

wtorek, 16 grudnia 2014

Podusia

Mojemu Małżowi kilka tygodni temu włączył się szperacz, kiedy byliśmy u jego mamy. Szperał i szperał, wyciągał różne "cuda" aż w końcu odnalazł poduszkę, którą zrobiłam dla niego w 2007 roku - narzekał, że jak jeździ pociągami, to nie ma na czym głowy położyć.

Dałam mu wtedy coś takiego...

Niewielka, bo 20x27 cm, przód cały haftowany. Pamiętam, że żeby ją wypchać rozprułam własną, kupioną poduszkę, która była tylko dekoracją...

Okazało się, że teściowa nie wypuściła poduszki z domu, bo to "ręczna robota" i przeleżała u niej spokojnie tyle lat zapakowana w folię, aby się nie ubrudziła.

Fajna ta moja teściowa :-)

5 komentarzy: